Film Song Festival Bydgoszcz 2026. Miasto, które na kilka dni dostało własną ścieżkę dźwiękową
W drugiej edycji festiwal przestał być tylko galą „na bilety”. Dwa wyprzedane koncerty w Operze Nova i ogólnopolski zasięg telewizyjny spotkały się z miejską dostępnością: spotkaniami w Młynach Rothera, pokazami w Kinie Orzeł i warsztatami dla młodych twórców.
Relacja / publicystyka
Bydgoszcz w roli głównej
Na początku stycznia Bydgoszcz na kilka dni przestała być tylko tłem. Stała się sceną – i to taką, na której muzyka filmowa zabrzmiała nie tylko w Operze Nova, ale także w przestrzeniach dostępnych dla mieszkańców. Film Song Festival Bydgoszcz w swojej drugiej edycji wyraźnie pokazał, że nie chce być jedynie telewizyjnym widowiskiem czy ekskluzywną galą dla posiadaczy biletów.
Od 6 do 11 stycznia 2026 roku miasto żyło dźwiękami znanymi z kina – od oscarowych hitów, przez piosenki z najnowszych seriali, po muzykę, która w polskim filmie zapisała się na stałe. I choć kulminacją były dwa wielkie koncerty transmitowane przez TVN, to prawdziwa siła tej edycji kryła się w jej rozmachu i różnorodności.
Od „Skazanego na bluesa” do oscarowych hitów
Kameralny start
Tegoroczna edycja festiwalu rozpoczęła się w Teatrze Kameralnym w Bydgoszczy koncertem poświęconym 20. rocznicy filmu „Skazany na bluesa”. Był to wybór nieprzypadkowy – film o Ryszardzie Riedlu i zespole Dżem od lat funkcjonuje w zbiorowej pamięci widzów, a jego muzyka wciąż rezonuje z kolejnymi pokoleniami.
Weekend w Operze Nova
Kulminacja nastąpiła podczas festiwalowego weekendu w Opera Nova w Bydgoszczy. W sobotę publiczność usłyszała koncert „Piosenki filmem pisane” – przegląd utworów z najnowszych produkcji filmowych i serialowych. Dzień później scena należała do oscarowych klasyków w ramach gali „Złote nuty kina”.
Oba koncerty zostały wyprzedane, a ich zasięg znacząco poszerzyły ogólnopolskie transmisje telewizyjne. To właśnie te dwa wieczory sprawiły, że o Bydgoszczy mówiła cała Polska – jako o mieście, które potrafi stworzyć wydarzenie łączące film, muzykę i telewizję na wysokim poziomie realizacyjnym.
To rzadki przykład sytuacji, w której telewizja nie „zabiera” wydarzenia miastu, ale pomaga je wzmocnić i wypromować.
— o połączeniu ogólnopolskiego zasięgu z miejskim doświadczeniemMłyny Rothera – festiwalowe serce miasta
Jednym z najważniejszych punktów programu były Młyny Rothera. Przez kilka dni działało tam miasteczko festiwalowe – otwarta przestrzeń spotkań, rozmów i wydarzeń towarzyszących. To właśnie tam odbywały się bezpłatne spotkania z artystami i ludźmi filmu. Tomasz Kot, Natalia Kukulska, Ralph Kamiński, Adam Woronowicz czy Viki Gabor przyciągali komplet publiczności, a zainteresowanie było tak duże, że liczba miejsc szybko okazywała się niewystarczająca.
Dla wielu mieszkańców była to najbardziej „ludzka” odsłona festiwalu – bez sceny oddzielonej barierkami, bez telewizyjnych kamer, za to z możliwością posłuchania anegdot, refleksji i osobistych historii związanych z filmem i muzyką.
Kino Orzeł – film wraca do centrum
Drugim ważnym elementem festiwalu były przedpremierowe i specjalne pokazy filmowe w Kinie Orzeł. To tam publiczność mogła zobaczyć filmy, w których muzyka odgrywa kluczową rolę – od dokumentalnych i hybrydowych projektów, po fabularne historie. Ceny biletów pozostały na poziomie standardowych seansów, a po jednym z pokazów zaplanowano spotkanie z twórcami.
W ten sposób festiwal symbolicznie „domknął krąg”: muzyka filmowa wróciła do kina, a kino stało się równorzędnym uczestnikiem wydarzenia, a nie jedynie dodatkiem do koncertów.
Edukacja, warsztaty i młodzi twórcy
Istotną, choć mniej medialną częścią programu były warsztaty Master Class skierowane do młodych twórców z regionu Kujaw i Pomorza. Zajęcia prowadzone przez uznanych artystów obejmowały wokal, aktorstwo i formy audiowizualne. To sygnał, że Film Song Festival Bydgoszcz nie chce być tylko świętem „tu i teraz”, ale także inwestycją w przyszłe pokolenia twórców.
Co zostaje po festiwalu?
Druga edycja Film Song Festival Bydgoszcz zostawiła po sobie coś więcej niż wspomnienia koncertów. Pokazała, że zimowy termin nie musi być przeszkodą, a kultura może stać się realnym impulsem do ożywienia miasta poza sezonem turystycznym.
Jeśli organizatorzy utrzymają kierunek – łączenia dużych widowisk z otwartymi, lokalnymi wydarzeniami – Bydgoszcz ma szansę na stałe zapisać się na mapie najważniejszych festiwali muzyczno-filmowych w Polsce. I to nie jako jednorazowa gala, lecz jako kilkudniowe, miejskie święto, w którym każdy może znaleźć własną rolę.
🗣️ Pytanie do czytelników
Co było najmocniejsze: koncerty w Operze Nova, spotkania w Młynach Rothera, czy pokazy w Kinie Orzeł? Daj znać w komentarzu.



























